wtorek, 25 marca 2014

Lublin po raz drugi - Zielony Talerzyk

Kolejny raz wybrałam się do Lublina. Wcześniej za każdym razem odwiedzałam Bar Wegetarianin, lecz niedawno dowiedziałam się o istnieniu Zielonego Talerzyka.

Zielony Talerzyk posiada w Lublinie dwa lokale, jeden na ulicy Obrońców Pokoju, drugi na Królewskiej. Wybraliśmy ten pierwszy.





















































Tym razem będzie krótka relacja, więcej zdjęć niż słów. Lokal jest przytulny, na ścianach wiszą przeróżne obrazy, od portretów Jezusa do rysunków dzieci. Na parapetach leży mnóstwo książek i innych rozmaitości.



























Na wielkiej tablicy wypisane są dania, serwowane danego dnia. Nie wszystkie są oznaczone jako wegańskie, a w rzeczywistości są wegańskie, więc trzeba się dopytać. Tego dnia ze znaczkiem V widniało tylko masło orzechowe i tofurnik, co mnie zdziwiło, ale okazało się to tylko niedopatrzeniem.























Zamówiłam klopsiki z kaszy jaglanej z sosem marchewkowym. Były bardzo dobre, spróbuję zrobić takie w domu, jednak spodziewałam się, że będą pływać w sosie, tak jak robi się z pfu pfu mięsnymi. Sos marchewkowy też był bardzo dobry i świetnie pasował do klopsików.



























Paweł wybrał chili z wrapsami. Również bardzo dobre, świeże danie. Wszystko popijaliśmy napojem z lipy i cytryny.



























Na deser zjedliśmy kokosowy tofurnik. Smakował inaczej niż robiony przeze mnie i był to pierwszy "nie mój" tofurnik, więc w końcu mogłam mieć jakieś porównanie. Był zdecydowanie bardziej kwaśny, tofu nie było gładkie, tylko prawdopodobnie przemielone, a nie zblendowane. Szkoda tylko, że kokosowy był jedynie ze względu na ubite mleko kokosowe na wierzchu. Dorzuciłabym wiórek do środka :)


8 komentarzy:

  1. też od razu pomyślałam by odtworzyć takie klopsiki w domu, super pomysł! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zielony talerzyk- byłam tam we wtorek, zaprosiłam dziadka na pyszne i zdrowe jedzenie. ciężko było się skupić na rozkoszowaniu się tartą i hummusem bo do stołu przy którym siedzieliśmy przyklejone były resztki jedzenia w kolorze.... sinoburaczkowym, brzydzi mnie taki widok a boje się zwracać uwagę przed przyniesieniem dania z wiadomych powodów. piliśmy więc nijaką kawę czekając na jedzenie gapiąc się w syf na stole, w końcu dziadek przykrył "to" serwetką. hummus bez smaku, chleb do tego czerstwy a kawa lura. tarta ok. generalnie drogo i brudno. odradzam.

    OdpowiedzUsuń
  3. ten ostatni post pojawia się na wszystkich możliwych stronach, jest skopiowany dosłownie, ktoś chce im zrobić czarny PR, smutne to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z kolei ktoś inny robi czarny PR "Wegetarianinowi". Czyżby mała walka lokali?

      Usuń
    2. Ten negatywny post napisałam w zeszłym roku i jestem zaskoczona ze go tu ktos skopiował :/ moze faktycznie restauracje ze sobą niezdrowo konkurują ale akurat od dziecka jestem wegetarianką i szukałam miejsca , w którym moge zjeść poza swoją kuchnią:(

      Usuń
    3. A, jeszcze dodam, po kilku latach mieszkania w Lublinie i klapach typu zielony ( raczej brudny) talerzyk wreszcie znalazłam coś dla siebie z miejscu, którego nie podejrzewałam o pyszne jedzenie- w galerii Olimp restauracja Buddha:) mam ulubione danie, ktore juz nauczyłam sie robic sama Malai Kofta , przeprze pyyyyszne :) i wszystko pływa w sosie z pomidorów, nerkowcow i żywych przypraw- kardamon, kmin rzymski, szok :) wreszcie coś podanego z sercem . ... I przy czystym stole :D

      Usuń
  4. Mamy teraz nowe miejsce w Lublinie dla weganów.Nazywa się UMEA. I zdecydowanie polecam. Sama o nim niedługo napiszę na moim blogu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Wybaczcie za weryfikację obrazkową, ale dostaję niezliczoną liczbę spamu.