Kotlety sojowe z dynią

Jest prawie 15, a już muszę świecić światło. Dobija mnie dzisiejszy ponury dzień. Zastanawiałam się jak sfotografuję owe kotleciki przy tak beznadziejnym świetle. Wyszłam na balkon, poustawiałam wszystko i zrobiłam zdjęcia. Pisząc nieskromnie, wyszły wspaniale, jak na takie warunki.




Składniki na 15 sztuk

opakowanie soi 400 g
800 g upieczonej i obranej ze skóry dyni
3 ząbki czosnku
3 łyżki natki pietruszki
2 łyżki słodkiej papryki
1 łyżeczka ostrej papryki
sól czosnkowa
pieprz kolorowy
oliwa z oliwek
opcjonalnie sezam, bułka tarta










Przygotowanie

Soję moczymy przez noc i płuczemy, nie gotujemy. Mielimy ją wraz z dynią i czosnkiem w maszynce o strasznej nazwie. Mieszamy i dodajemy resztę przypraw, skrapiamy oliwą, tak 3-4 łyżkami.

Formujemy kotlety, można obtoczyć je w sezamie lub bułce tartej. Pieczemy w piekarniku na termoobiegu przez 40-45 minut. Piekłam w temp. 180 stopni, lecz na ostatnie 15 minut zmniejszyłam do 160.

Naleśniki z pastą z suszonych pomidorów i czerwonej soczewicy

Od paru dni chodziły za mną naleśniki w wersji na słono. Ale ile można jeść je ze szpinakiem lub te udające pierogi ruskie? Buszując po szafkach znalazłam słoik suszonych pomidorów i resztkę czerwonej soczewicy. I tak powstał Chocapic! To znaczy naleśniki z pastą z suszonych pomidorów i czerwonej soczewicy.


Składniki 
Naleśniki ok. 6 szt.

1 szklanka mleka roślinnego
1/2 szklanki wody
3/4 szklanki mąki pszennej*
3 łyżki mąki pełnoziarnistej
1 łyżka dowolnego oleju
szczypta soli

Pasta

1 szklanka czerwonej soczewicy
1/2 słoika suszonych pomidorów w zalewie
odrobina powyższej zalewy (oleju)
pieprz kolorowy
2 ząbki czosnku
suszona lub świeża bazylia



Przygotowanie

Składniki na ciasto mieszamy bądź miksujemy. Rozgrzewamy patelnię z kroplą oleju, którą rozcieramy ręcznikiem papierowym. Smażymy naleśniki. Może być tak, że po usmażeniu będą sztywne. Układamy je jeden na drugim (ale wystudzone), wtedy zmiękną.

Soczewicę gotujemy, można się zagapić i rozgotować. Bardzo dokładnie ją odcedzamy. Blendujemy jeszcze ciepłą wraz z suszonymi pomidorami, odrobiną oleju, pieprzem, czosnkiem i bazylią. Można dodać swoje ulubione zioła i przyprawy. Najlepiej jest najpierw zmiksować pomidory wraz z ww. składnikami, a na końcu dodać soczewicę.

Naleśniki smarujemy pastą, zawijamy w rulon lub składamy na pół i podgrzewamy jeszcze chwilę na patelni, aż się ładnie zarumienią. Do naleśników pasuje sos czosnkowy np. z tofu, który miałam zrobić, ale chyba zepsułam blender...

* Z naleśnikami to jest taka zabawa, że lepiej jest je robić "na oko", niż z podanych proporcji. Ciasto ma się "lać", ale też nie ma być za rzadkie. Jeżeli chcemy aby naleśniki były miękkie, dajemy więcej wody niż mleka.

Tort Ambasador

Ten tort kojarzy mi się z dzieciństwem. Moja ciocia zawsze go przygotowywała na rodzinne imprezy. Mam nadzieję, że uda mi się odtworzyć jego smak, a co za tym idzie - wspomnienia.

Przeglądając w sieci przepisy na tort, mogę stwierdzić, że każdy jest inny. Ja zrobiłam taki, jaki pamiętam. Pamiętam puszysty biszkopt z masą czekoladową z kawałkami czekolady, drugą - waniliową z kawałkami brzoskwiń, a na wierzchu plastry ananasa pokryte pomarańczową galaretką.

P.S.
Postanowiłam poeksperymentować z płatkami ryżowymi w roli kremu. W tym torcie uciera się masło z budyniem, jak wiadomo nie mogę tego zrobić, co najwyżej z wegańską margaryną. Niestety jej nie miałam i jak widać użyłam płatków, które nawet dały radę, ale masa z brzoskwiniami trochę się "rozlała" (widać to na 3 zdjęciu). Nie wiem czy jest to spowodowane wodą z brzoskwiń, bo masa czekoladowa ładnie się trzymała.

Wybaczcie za nieciekawe zdjęcia, tort smakuje lepiej niż wygląda.


Osoby na diecie zamykają oczy :)



Składniki na biszkopt

2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki oleju
1 szklanka mleka roślinnego
2 łyżki ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka octu jabłkowego
woda, jeżeli ciasto jest za gęste

Krem czekoladowy

1 szklanka płatków ryżowych
1 budyń waniliowy
2 łyżki kakao
1 tabliczka posiekanej gorzkiej czekolady
mleko roślinne lub woda

Krem waniliowy

1 szklanka płatków ryżowych
1 budyń waniliowy
5 drobno posiekanych połówek brzoskwiń
mleko roślinne lub woda

Pozostałe

1 opakowanie galaretki roślinnej
kilka plastrów ananasa













Przygotowanie

Składniki na ciasto łączymy i umieszczamy w nasmarowanej olejem tortownicy. Pieczemy przez ok. 30 minut w temperaturze 180 stopni. Gdy biszkopt wystygnie, kroimy go na trzy części.

Płatki ryżowe (2 szklanki) gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu na wodzie lub mleku. Gotujemy również 2 budynie waniliowe, w mniejszej ilości mleka niż podano na opakowaniu. Na jeden budyń użyłam 1 i 1/2 szklanki mleka. 1/2 zimnego mleka do rozmieszania z proszkiem, pozostała do gotowania. Czyli w sumie 3 szklanki mleka na 2 budynie. Oba garnki odstawiamy do ostudzenia.

Przygotowujemy również galaretkę, w takich proporcjach jakie są podane na opakowaniu i odstawiamy.

Pierwszą połowę płatków ryżowych blendujemy na gładką masę z połową budyniu i kakao. Przekładamy do miski i dodajemy posiekaną gorzką czekoladę, mieszamy.

Drugą część płatków ryżowych również blendujemy z połową budyniu. Przekładamy do miski i dodajemy posiekane brzoskwinie, a następnie delikatnie mieszamy.

Na spód biszkopta nakładamy krem czekoladowy, przekładamy biszkoptem i nakładamy drugi krem, a następnie ostatni biszkopt. Na wierzchu układamy plasterki ananasa i zalewamy przestudzoną galaretką.

Wkładamy do lodówki na noc.


Waniliowe ciasteczka z custard powder

Dostałam od Basi opakowanie Custard Powder z wrześniowego swapu. Z tego co czytałam w internecie, to jest to taki budynio-krem. Poszukując natchnienia, jak by spożytkować to cudo, znalazłam mnóstwo przepisów na custard powder cookies. Obejrzałam kilka z nich, z każdego coś zaczerpnęłam i wyprodukowałam smaczne, kruche ciasteczka.

Nazwa ciasteczek może nic nie mówić, właściwie to jest słaba, ale nie miałam pojęcia jak nazwać post. Chciałam uniknąć całkowicie angielskiej nazwy, a ta pół polska, pół angielska też nie jest a dobra :)

Myślę, że zamiast custard powder można użyć budyniu waniliowego lub mąki ziemniaczanej i wanilii.
Z tego co zauważyłam, to na tych ciasteczkach często odciska się widelec, gdzie powstaje ciekawy wzorek.



Składniki

1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru pudru
1/2 szklanki oleju
50 g custard powder
1 łyżka ekstraktu z wanilii
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Przygotowanie

Rozgrzewamy piekarnik do 170 stopni C.

W oleju rozpuszczamy cukier puder, w misce łączymy ze sobą pozostałe suche składniki. Olej z rozpuszczonym cukrem powoli dodajemy do miski, dodajemy też ekstrakt z wanilii i dokładnie mieszamy. Z ciasta formujemy małe kulki, które delikatnie rozpłaszczamy (można widelcem) i układamy na papierze do pieczenia.
Pieczemy przez 10-12 minut, studzimy na kratce i posypujemy cukrem pudrem.




Chleb na zakwasie ze słonecznikiem i śliwkami

Fantastyczny chleb na zakwasie. Pasuje do słonych i słodkich dodatków. Najczęściej jem z masłem orzechowym i domowym dżemem lub hummusem czy inną pastą z warzyw.





Składniki na 2 blachy o wym. 10 cm x 30 cm.

6 szklanek mąki:
2 szk. mąki pełnoziarnistej żytniej
2 szk. mąki pełnoziarnistej pszennej
2 szk. mąki chlebowej typ 650 lub 700
(zamiast tej ostatniej można dać mąkę żytnią chlebową lub żurkową)
2 szklanki rzadkiego zakwasu lub 1 gęstego
2-3 szklanki letniej wody
1 łyżka oleju
2 łyżeczki cukru muscovado lub łyżka melasy
1 łyżeczka soli
1/2 szklanki słonecznika
1/2 szklanki siemienia lnianego
100 - 150 g suszonych śliwek
otręby owsiane




Przygotowanie

Słonecznik i siemię lniane wsypujemy do misy miksera i zalewamy szklanką ciepłej wody. Po chwili wsypujemy 2 szklanki mąki pełnoziarnistej żytniej, mieszamy i dodajemy zakwas. Jeżeli ciasto jest za gęste, dolewamy letniej wody, ciasto nie ma być zwarte. Odstawiamy na 3-5 godzin.

Po tym czasie wsypujemy pozostałe mąki, szklankę letniej wody z rozpuszczonym w niej cukrem lub melasą i łyżeczkę soli. Wyrabiamy mikserem przez 5 minut, jeżeli dalej jest za gęste, dodajemy wody lub mleka roślinnego. Konsystencja ciasta musi być luźna, to znaczy, że ciasto nie ma tworzyć zwartej kuli.

Po wyrobieniu ciasta, dodajemy drobno pokrojone suszone śliwki wraz z olejem i wyrabiamy jeszcze przez chwilę. Ciasto odstawiamy na około godzinę, żeby lekko urosło.

Następnie przekładamy do foremek wysmarowanych olejem i wysypanych otrębami owsianymi. Odstawiamy na tak długo, aż ciasto zrówna się na wysokość foremek. Należy je przykryć folią wysmarowaną olejem lub czymś, do czego się nie przyklei.

Pieczemy w piekarniku (najlepiej opcja grzanie od góry i dołu) przez 40 minut w temperaturze 200 stopni C. Po upieczeniu zostawiamy chleb jeszcze na 10 minut w wyłączonym, ale zamkniętym piekarniku.

Długość pieczenia zależy od tego, jak wysoką i dużą mamy foremkę.


Przepis by mama Iwona :)


Jak zrobić zakwas na chleb?

Zakwas żytni. Post o tym, jak samemu zrobić zakwas na chleb, gdzie ekspertem jest moja mama piekąca najpyszniejszy i najzdrowszy chleb na świecie.
Zakwas można pozyskać na dwa sposoby, zrobić od zera lub wybłagać od kogoś kto już ma. Ten post dotyczy pierwszego sposobu, ale jakby komuś kompletnie się nie chciało, to istnieje zakwasowa mapa Polski, gdzie można namierzyć i spotkać się z zakwasodawcą.

Zakwas najlepiej jest robić latem, ze względu na wysoką temperaturę lub zimą, ze względu na grzejące kaloryfery, ponieważ zakwas potrzebuje ciepła. Nie wystarczy go przytulać i prosić aby wyrósł ;)

Mam nadzieję, że ten post przyda się osobom chcącym zacząć piec własny chleb, nie ma lepszego śniadania niż świeże, pełnoziarniste pieczywo.

(No dobra, parę jest).







Składniki i potrzebne rzeczy

mąka żytnia 2000
letnia, przegotowana woda
duży litrowy słoik
kawałek papieru do pieczenia
gumka recepturka lub sznurek










Więc jak zrobić ten zakwas?

Do słoika wsypujemy 100 g mąki żytniej i tyle samo letniej, przegotowanej wody. Mieszamy, przykrywamy słoik papierem do pieczenia, zawiązujemy sznurkiem lub gumką (nie za szczelnie) i odstawiamy w ciepłe miejsce. Zalecana temperatura to 24-26 stopni Celsjusza, czyli okolice kaloryfera :)

Co 12 godzin mieszamy zakwas i dodajemy po 50 g mąki i wody, powtarzamy czynność przez 5 dni. Zakwas jest gotowy po 5 dniach, jeżeli trzymany był w odpowiedniej temperaturze.

Po tym czasie zakwas można "karmić" raz dziennie, jeżeli używamy go często i stoi w ciepłym miejscu. Jeżeli przez kilka dni nie zamierzamy nic piec, wkładamy zakwas do lodówki, może stać nawet 7 dni bez "dokarmiania". Po wyciągnięciu zakwasu z lodówki odczekujemy, aż osiągnie temperaturę pokojową i karmimy wodą i mąką w dowolnej ilości.

Zakwas "pracuje" wtedy, gdy pojawią się bąbelki. Należy uważać, aby nie uciekł z naczynia, może się tak zdarzyć, jeżeli użyliśmy za dużo wody i mąki.

Zakwasu używamy do pieczenia chleba, w takich proporcjach jakie są w przepisach, a są bardzo różne, np. od 2 łyżek do szklanki zakwasu.

Szybki deser z mango

Szybki deser idealny na momenty, gdy potrzebujemy małym nakładem pracy stworzyć coś słodkiego i zarazem reprezentacyjnego :)







Składniki na 2 porcje

1 puszka mango w syropie
1 puszka mleka kokosowego 400 ml
kilka wegańskich ciastek lub herbatników
opcjonalnie 1 łyżka cukru pudru
odrobina kakao









Przygotowanie

Ciastka kruszymy i wsypujemy na dno szklanek. Ubijamy schłodzone mleko kokosowe. Jeśli nie wiesz jak, zobacz jak ubić mleko kokosowe. Można dodać łyżkę cukru pudru, ja nie dodałam.

Mango odsączamy z zalewy i blendujemy na gładką masę. Do naszych szklanek z ciastami nakładamy po 1-2 łyżki bitej śmietany kokosowej, następnie mus z mango, znowu śmietanę i tak do końca. Wierzch kończymy bitą śmietaną i posypujemy odrobiną kakao, możemy również udekorować kawałkiem mango. Wkładamy do lodówki na godzinę.



Ciasto marchewkowe

Zostałam poproszona o przygotowanie wegańskiego poczęstunku na rzeszowskie spotkanie Geek Girls Carrots. Jak nazwa wskazuje, mile widziana jest marchewka :) Stojąc przed wyzwaniem nakarmienia około 40 osób, podjęłam decyzję, że najlepiej będzie, gdy przygotuję ciasto marchewkowe. Dwa ciasta marchewkowe. Trzy? No dobra, dużą ilość ciasta marchewkowego.

Nigdy wcześniej nie szykowałam potraw dla tak wielu osób, więc ciasto było racjonalnym rozwiązaniem. Przygotowałam trzy wersje ciasta, wszystkie bez cukru, zamiast tego użyłam daktyli. Nie wliczam w to polewy, która cukier zawierała (ciiiii).

Pierwsze ciasto zawierało orzechy włoskie i lukier-glazurę, drugie zaś było "gładkie", za to gorzką czekoladą i posypane migdałami. Trzecia wersja miała na wierzchu tylko gorzką czekoladę.

Poniżej prezentuje przepis, z którego wychodzi jedna duża blaszka (36 cm x 26 cm). Wierzch zostawiam Wam :)





Składniki

2 szklanki mąki pszennej
1 szklanka mąki pełnoziarnistej
3 duże starte marchewki
1 i 1/2 szklanki mleka roślinnego (lub więcej)
5 łyżek oleju z pestek winogron
100 g daktyli
2 łyżki ekstraktu z wanilii
1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżeczki cynamonu

Polewa

2-3 łyżki oleju kokosowego
2-3 łyżki cukru pudru lub

tabliczka gorzkiej czekolady
1 łyżeczka oleju kokosowego




Przygotowanie

Daktyle zalewamy ciepłą wodą i odstawiamy na kilkanaście minut. Marchewki obieramy i trzemy na tarce o dużych oczkach. W misce łączymy ze sobą suche składniki, dodajemy mokre wraz z marchewką i mieszamy. Daktyle wraz z odrobiną wody blendujemy na gładką masę i dodajemy do ciasta.

Ciasto przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez ok. 45 minut w temperaturze 170 stopni, sprawdzamy patyczkiem czy się upiekło, jeśli nie, zostawiamy na dłużej.

Gdy ciasto ostygnie, wykonujemy polewę. W wersji pierwszej, czyli lukrem, olej kokosowy rozpuszczamy w garnku i dodajemy tyle cukry pudru, aby było gęste. Mieszamy i polewamy ciasto.

W wersji drugiej robimy to samo. W garnku umieszczamy olej kokosowy, dodajemy połamaną czekoladę i czekamy aż się rozpuści. Polewamy ciasto.




Tofu z sosem orzechowym

Uwielbiam masło orzechowe. Okazuje się, że można je jeść również z tofu. Po dodaniu soku z cytryny i sosu sojowego otrzymujemy świetny i szybki sos.






Składniki dla 2 osób
(jeżeli przygotowujecie sos dla 1 osoby, zróbcie z mniejszej ilości)

2 łyżki masła orzechowego
1 i 1/2 łyżki soku z cytryny
1 i 1/2 łyżki sosu sojowego
1/2 łyżeczki octu balsamicznego
szczypta ksylitolu lub fruktozy lub cukru
ciepła woda w miarę potrzeby


1 opakowanie tofu naturalnego lub wędzonego
dobry olej lub oliwa
sól, pieprz, ulubione zioła






Przygotowanie

Tofu kroimy na cienkie plasterki i obtaczamy w pieprzu, soli i dowolnych przyprawach, np. słodkiej papryce. Smażymy na oleju aż się porządnie zarumienią.

W tym czasie łączymy w kubku masło orzechowe z pozostałymi składnikami. Jeżeli sos jest za gęsty, dodajemy ciepłej wody, aż poprawi się konsystencja (w zależności jaki sos chcecie uzyskać, ja wolę gęstszy). Ta-dam! Obiad gotowy :)

Z proporcji dla dwóch osób wychodzi go bardzo dużo, na zdjęciu przedstawiona jest właśnie porcja podwójna.

Muffinki bananowe bez cukru

Zdrowsza i równie pyszna wersja muffinek bananowych. Pierwszy raz zastępowałam cukier daktylami. Zazwyczaj używam ksylitolu lub syropu z agawy czy innego słodu, a po tych muffinkach, daktyle zagoszczą u mnie na stałe.
Muffinki wyszły miękkie, mocno bananowe i przyjemnie słodkie. Do niektórych z nich dodałam do środka czekoladowego dropsa z Vegan Swapu.





Składniki na 12 sztuk

6 dojrzałych bananów
100 g daktyli
1 szklanka mąki pełnoziarnistej
1 szklanka mąki pszennej
3/4 szklanki mleka roślinnego
3 łyżki oleju (np. z pestek winogron)
2 łyżki ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka sody oczyszczonej
opcjonalnie gorzka czekolada lub orzechy








Przygotowanie

Daktyle zalewamy ciepłą wodą i odstawiamy na kilkanaście minut. 4 banany ugniatamy widelcem lub blendujemy, pozostałe kroimy w drobną kostkę. W misce mieszamy suche składniki.

Namoczone daktyle blendujemy (wraz z odrobiną wody, w której się moczyły) i dodajemy do miski wraz z pozostałymi składnikami. Mieszamy i napełniamy foremki do muffinek.

Pieczemy przez 30-40 minut w temperaturze 180 stopni C. Gdy wystygną, można je polać gorzką czekoladą i obsypać orzechami.


Ciasto à la tiramisu

Gdy jeszcze nie byłam weganką, mama nauczyła mnie robić najlepsze tiramisu na świecie. Było tak pyszne, że doczekało się własnego fanpage :) Przechodząc na weganizm, przestałam nawet o nim myśleć, bo jedynym wegańskim składnikiem w tiramisu jest kawa i alkohol.

Postanowiłam zrobić ciasto na wzór właśnie tego deseru. Nie jest idealnym odzwierciedleniem, nie smakuje tak samo, więc jeśli ktoś ma takie oczekiwania to może się rozczarować. Mimo wszystko ciasto jest pyszne i fajnie udaje ten włoski przysmak.

Nie byłabym oczywiście sobą, gdybym czegoś nie spieprzz zepsuła. Przekroiłam sobie za cienko biszkopt i musiałam przyłożyć nieściętym wierzchem. Ale co tam, Wam na pewno wyjdzie!


Składniki 
na małą tortownicę (20 cm)

Biszkopt


2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru pudru
1/3 szklanki oleju
1 szklanka mleka roślinnego (u mnie ryżowe)
2 łyżki soku z cytryny
2 łyżki ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka sody oczyszczonej
opcjonalnie 1 łyżeczka proszku do pieczenia






Pozostałe

2 puszki mleka kokosowego po 400 ml
2 łyżki cukru pudru
1/2 szklanki ostudzonego espresso
likier amaretto lub wódka lub ekstrakt z wanilii na bazie alkoholu
gorzkie kakao









Przygotowanie

Składniki na ciasto łączymy i umieszczamy w nasmarowanej olejem tortownicy. Pieczemy przez 40 minut w temperaturze 180 stopni.
Gdy biszkopt wystygnie, kroimy go na pół i ścinamy wierzch na płasko.

Bardzo mocno schłodzone mleka kokosowe (tylko stałą część) ubijamy w mikserze. Pod koniec dodajemy cukier puder. Zobacz jak prawidłowo to zrobić > jak ubić mleko kokosowe.

Do kawy dodajemy łyżkę likieru lub jednego z wyżej wymienionych składników. Spód biszkopta skrapiamy kawą, nakładamy śmietanę kokosową, wyrównujemy i posypujemy kakao. Następnie nakładamy kolejny biszkopt i powtarzamy czynność.

Zadowoleni z siebie, wkładamy ciasto do lodówki na noc.


Jak ubić mleko kokosowe?

Piszę ten post z uwagi na to, iż często wykorzystuje mleko kokosowe jako kremy w różnych wypiekach. I równie często dostaję baty, że osobom przygotowującym mój przepis nie ubiło się mleko kokosowe. Zawsze piszę, że ubijamy tylko stałą, mocno schłodzoną część, która jest tak twarda, że ciężko jest ją wyjąć z puszki. Żeby nie być gołosłowną, przedstawię Wam krótki fotograficzny poradnik. Może to wydawać się strasznie błahym tematem, ale dociera do mnie naprawdę wiele głosów niezadowolenia, jeśli chodzi o nieprawidłowe użycie mleka kokosowego.
Dziś akurat robiłam ciasto z bitą śmietaną kokosową, więc przy okazji pstryknęłam trochę fotek.

Tak powinno wyglądać mleko, które nadaje się do ubicia. Jest bardzo twarde, ciężko się je wyjmuje z puszki.


Zanim użyjesz mleka kokosowego, trzymaj je w lodówce przez co najmniej kilka godzin. Na rynku mamy różne mleka, jedne się schłodzą, inne nie. Raz przytrafiło mi się, że trzymałam puszki w lodówce przez parę tygodni, a po otwarciu zastałam wodę. Takiego mleka nie ubijamy, bo nie ma szans, żeby stało się sztywne.
Wybierajcie mleko, które nie ma emulgatorów, takich jak mono i diglicerydy kwasów tłuszczowych. Mogą one nie być wegańskie i ich zadaniem jest utrzymanie jednolitej konsystencji, czyli zapobiegają oddzieleniu się mleka na część stałą i płynną. Dodatkowo wybierajcie takie, które mają najwięcej masy kokosowej, powyżej 80% jest idealnie.


Na zdjęciu dwie różne puszki mleka. Pierwsza leżała w lodówce kilka tygodni, więc płynnej części jest niewiele. Druga leżała zaledwie kilka godzin. Mleko było miększe, dodatkowo zostało więcej części płynnej.

Oddzielamy stałą część od części płynnej. Stałą przekładamy do miksera, płynną możemy dodać do zupy, shake'a, itp.
Włączamy mikser i ubijamy, mogą być to nawet najmniejsze obroty. Dodatkowo nie zajmie nam to zbyt wiele czasu. Mleko jest ubite, gdy pojawiają się na nim "smugi", tak jak w przypadku tradycyjnej bitej śmietany. Pod koniec można dodać cukier puder, jeśli przygotowujemy słodki krem.

Przekładamy do miksera i ubijamy!


Tak wygląda ubite mleko kokosowe, czyli bita śmietana kokosowa. Jest sztywna, a po dodatkowym schłodzeniu będzie jeszcze bardziej trzymała zbitą formę.



Takim kremem możemy przełożyć ciasto, udekorować wierzch babeczek i innych deserów. Można go również dowolnie modyfikować, dodając po ubiciu kakao, czekoladę, syropy, owoce, itp.


Nie zniechęcajcie się, jeśli Wam nie wyjdzie. Warto próbować aż do skutku.
Taka bita śmietana nie ma sobie równych :)

A gdzie wykorzystać bitą śmietanę kokosową? Chętnie podpowiem!
Tarta kokosowa.

Sojowa pasta pomidorowa

Idealna do świeżego chleba na zakwasie, świetnie do niej pasują kiszone ogórki. No i tę pastę można jeść na MM!











Składniki

opakowanie soi 300-400 g
słoik suszonych pomidorów dobrze odsączonych z zalewy
3 łyżki koncentratu pomidorowego
2 liście laurowe
ulubione przyprawy takie jak: majeranek, czosnek granulowany, słodka i ostra papryka, curry, itp.
sól
świeżo zmielony pieprz










Przygotowanie

Soję moczymy przez noc, rano gotujemy przez ok. 1,5 godziny wraz z liśćmi laurowymi. Po ugotowaniu, odlewamy wodę, lecz zostawiamy około szklankę wywaru. Dodajemy suszone pomidory, koncentrat wraz z przyprawami i blendujemy. Można też wszystko przemielić przez "maszynkę do mięsa", a później dodatkowo zblendować.

Przechowujemy w lodówce przez kilkanaście dni.

Tarta z gruszkami i jabłkami

Kolejny "jesienny" deser. Uwielbiam tę porę roku także dlatego, że obfituje w pyszne jabłka i gruszki, z których można przygotować takie właśnie ciasta. Co tam deszcz :)





Składniki

Ciasto

2 szklanki mąki
1/3 szklanki oleju
1/3 szklanki syropu z agawy
1/3 szklanki wody lub mleka sojowego

2 słodkie jabłka
3  słodkie gruszki
2 łyżki domowych powideł śliwkowych
cynamon







Przygotowanie

Składniki na ciasto mieszamy, wyrabiamy i formujemy w kulkę. Wkładamy do lodówki na 20 minut. W tym czasie obieramy ze skórki jabłka i gruszki, następnie kroimy w plasterki. Mieszamy z łyżeczką cynamonu.

Ciasto umieszczamy w natłuszczonej formie do tarty i nakłuwamy je widelcem.. Na spód nakładamy powidła śliwkowe, a na sam wierzch plasterki owoców.

Pieczemy 30-40 minut w temperaturze 180 stopni.

Zupa ze słodkich ziemniaków i jabłek

Przepis na sweet potato and apple soup podpatrzyłam w brytyjskim programie telewizyjnym "Come dine with me" i trochę go zmodyfikowałam.
Będąc szczerą, zupa nie wszystkim posmakuje, jest lekko słodka, w smaku przypomina trochę krem z marchewki lub dyni. Mnie smakowała, zwłaszcza z kawałkami podprażonych jabłek.







Składniki

4 słodkie ziemniaki (bataty)
3 jabłka (najlepiej miękkie i słodkie)
1 duża cebula
1-2 szklanki bulionu warzywnego lub wody
oliwa z oliwek
sól, kolorowy pieprz, cynamon








Przygotowanie

Ziemniaki obieramy i kroimy na małe kawałki. Obieramy i kroimy również dwa jabłka, trzecie pozostawiając w skórce - pokrojone na plasterki. W garnku podsmażamy na oliwie posiekaną cebulę (lub dusimy w małej ilości wody). Jak już się zeszkli, dodajemy ziemniaki i jabłka, dolewamy szklankę wody lub bulionu i dusimy na małym ogniu przez 15-20 minut (zależy dla ilu osób chcemy podać zupę, jeśli dla większej ilości, dodajemy 2 szklanki).

Gdy warzywa będą miękkie, blendujemy zawartość garnka, aż osiągnie kremową konsystencję. Zupę doprawiamy kolorowym pieprzem i solą, po nałożeniu na talerz posypujemy szczyptą cynamonu i dodajemy podprażone na suchej patelni plasterki jabłek.

Ciasto dyniowe

Czy wspominałam już jak bardzo lubię jesień?




Składniki na ciasto

2 szklanki mąki (1 pszenna, 1 pełnoziarnista)
1/2 szklanki cukru pudru
1 szklanka mleka roślinnego
1 płaska łyżeczka sody
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżka octu jabłkowego
3 łyżki oleju
500 g upieczonej dyni bez skóry

Wierzch
1 kg upieczonej dyni bez skóry
2 puszki zimnego mleka kokosowego (400 ml)
2 łyżki cukru pudru
posiekane orzechy włoskie




Przygotowanie

Dynię (500 g) blendujemy na gładką masę. Składniki na ciasto łączymy, dodajemy dynię i umieszczamy w nasmarowanej olejem tortownicy. Pieczemy w piekarniku przez 30 minut w temp. 180 stopni.

Pozostałą dynię również blendujemy na gładką masę. Mleko kokosowe (tylko stałą część) ubijamy w mikserze, aż będzie sztywne. Pod koniec ubijania stopniowo dodajemy do mleka cukier puder i masę z dyni - cały czas miksując (na najmniejszych obrotach).

Upieczony spód można ściąć na płasko, ale nie jest to konieczne, chyba że bardzo dziwnie wyrósł :)
Na ostudzone ciasto przekładamy masę, posypujemy orzechami włoskimi i umieszczamy w lodówce na całą noc.

Jesienne muffinki

Czyli jabłka, cynamon i orzechy. Uwielbiam jesień.







Składniki na 12 muffinek

2-3 słodkie, soczyste jabłka
2 szklanki mąki (1 pszenna, 1 pełnoziarnista)
1/2 szklanki cukru pudru lub innej słodkości
1 szklanka mleka roślinnego
1 łyżka cynamonu
1 łyżka ekstraktu z wanilii
1 łyżka octu jabłkowego
1 płaska łyżeczka sody
migdały, a najlepiej orzechy włoskie








Przygotowanie

Jabłka obieramy i trzemy na tarce o dużych oczkach. Mąki łączymy ze sobą, dodajemy pozostałe suche składniki i mieszamy. Dodajemy jabłka, szklankę mleka, ocet i ekstrakt z wanilii.

Ciasto umieszczamy w foremkach do muffinek, wierzch posypujemy orzechami i pieczemy w piekarniku przez 30 minut w temperaturze 180 stopni.



Cytrynowo-limonkowy tofurnik

Mój pierwszy tofurnik, czyli sernik z tofu. Mieszając składniki, a następnie próbując powstałą masę, przeżyłam szok. "Przecież to jest sernik!". Wiem, że cytryna w połączeniu z tofu, nadaje "serowy" smak, co wiele razy robiłam, ale nie w tak dużych proporcjach. Każdy kto spróbuje tego tofurnika, nie uwierzy z czego jest zrobiony. Żółciutki tofurnik jest bardzo zwarty, pięknie pachnie owocami cytrusowymi i oczywiście jest pyszny.



Składniki
na małą tortownicę (ok. 22cm)

1 opakowanie herbatników (np. San)
1/3 kostki wegańskiej margaryny
4 opakowania tofu naturalnego (4x180g)
3/4 szklanki mleka roślinnego
1 cytryna
1 limonka
1 szklanka cukru pudru
2 łyżki skrobi ziemniaczanej

Przygotowanie

Kawałkiem margaryny smarujemy tortownicę. W rondelku rozpuszczamy margarynę, herbatniki miksujemy w blenderze i mieszamy je ze stopioną margaryną. Wykładamy spód tortownicy i wkładamy do lodówki na 20 minut. Po tym czasie podpiekamy spód w piekarniku, przez ok. 10-15 minut.

W tym czasie dokładnie szorujemy cytrynę i limonki, a następnie polewamy je wrzątkiem. Cytrynę ścieramy na tarce o małych oczkach, to samo robimy z limonką. Z cytryny i limonki wyciskamy sok.

Tofu wraz z mlekiem miksujemy w blenderze na bardzo gładką masę. Dodajemy sok z cytryny i limonki, a także wcześniej startą skórkę oraz cukier puder i mąkę ziemniaczaną. Dokładnie mieszamy i przekładamy na podpieczony spód. Pieczemy 40-50 minut w temperaturze 170-180 stopni.



Prawa autorskie

Zdjęcia publikowane na blogu weganka.com są moją własnością intelektualną i zabraniam ich rozpowszechniania oraz modyfikowania bez mojej wiedzy i zgody.
Copyright © Kuchnia wegAnki