Uwielbiam zapiekane makarony. Kocham wszystkie lasagne, cannelloni i inne zapiekanki. Kojarzą mi się z niedzielą, gdzie spokojnie mogę przygotować obiad, nie spiesząc się z niczym.
Gotując na co dzień nie ma mowy o powolnych ruchach.
Praca w gastronomii to wieczny pośpiech, okupiony pociętymi palcami, upuszczanymi przedmiotami i mniejszymi wypadkami.
Przy tym pysznym obiedzie nie ma mowy o takich urazach.
Gotuję na luzie, powoli...
Do polania cannelloni użyłam domowego przecieru z papryki i pomidorów, który dostałam od mamy. Świetnie również się sprawdzi zwykła passata pomidorowa.