wtorek, 5 sierpnia 2014

Madryt! Gauranga i co zjeść, gdy nie ma co zjeść

Kolejny post o Madrycie ukazuje się niemal miesiąc po powrocie do Polski. Z tęsknotą oglądam zdjęcia i wybieram dla Was te najsmaczniejsze :)
Gauranga to mała hinduska knajpka. Jak podaje Wikipedia, Gauranga to jedno z imion Kryszny.





















































Lokal odwiedziliśmy w porze obiadowej, był pełen. W pozostałych wegetariańskich/wegańskich knajpach zazwyczaj był pozajmowany jeden stolik, tu natrafiliśmy na jeden wolny. Wnętrze jest zaciemnione, dominuje wiele złotych dodatków, poduszek typowych dla hinduskiej kultury. Jest też ołtarzyk.

















































Widok z okna.


























































W restauracji było jedno menu, każdy otrzymuje ten sam zestaw dań. Trochę obawialiśmy się, że dostaniemy to samo co pozostali goście lokalu (ser w warzywach, zabielana zupa), lecz było również dostępne menu dla wegan. Miałam wrażenie, że składane na szybko, specjalnie dla nas :) Po raz kolejny mieliśmy małe problemy ze zrozumieniem kelnera, ale udało się dogadać po angielsko-hiszpańsko-rosyjsku. Pan kelner był przemiłym Rosjaninem i życzył nam smacznego po polsku ;)






















































Na sam początek otrzymaliśmy napój brzoskwiniowy, który jest wliczony w cenę posiłku. Po chwili zajadaliśmy się pysznym gazpacho.

Na talerzu rozmaitości znajdowała się paella z warzywami, placki z cukinii, sejtan w ostrym sosie i sałatka. Wszystko było pyszne!






























































Na deser tego dnia z wegańskich ciast był biszkopt kokosowy i drugi z gruszką. Oczywiście w cenie posiłku. Obydwa ciasta były bardzo dobre. Szokiem była dla mnie cena. Za napój, gazpacho, danie główne i ciasto zapłaciliśmy 7,50 euro na osobę. To strasznie mało w porównaniu do innych miejsc. Jeśli będziecie mieli okazję zawitać do stolicy Hiszpanii, to nie pomińcie Gaurangi.

Gauranga Transcendental Food profil na FB

Happy Cow

Adres

Angosta de los Mancebos 6
Madrid, Spain


W niemal każdej "tradycyjnej" restauracji, knajpce znajdzie się coś dla wegan. Może być to wcześniej wspomniane gazpacho. Trzeba jedynie dopytać o dodatki. Gazpacho, które ma jaśniejszy kolor zazwyczaj miksowane jest razem z bułką.
























Kolejnym daniem figurującym w przystawkach (tapas) będą niezawodne ziemniaczki. Patatas bravas są wszędzie.
To usmażone ziemniaki pocięte w talarki lub inne kształty z sosem pomidorowym lub paprykowym z dodatkiem wędzonej papryki. Warto zwrócić uwagę na sos, może się zdarzyć że jest zabielony lub polany dodatkową śmietaną lub czymś innym.






















































Ciężko jest o deser, chyba że będą to same owoce. Proponuję coś innego :)
Wino połączone z tamtejszą oranżadą zwaną Casera i kostkami lodu.
Niech żyje Calimocho!














































2 komentarze:

  1. Wiele osób zachwyca się nadmiernie Barceloną (mi akurat tam nie udało się dobrze zjeść), ale prawda jest taka że jak chce się zobaczyć dobrze pożenioną tradycję z nowoczesnocią to właśnie Madryt, San Sebastian i Granada. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://zostalamweganka.blogspot.com/2014/07/blog-post.html byłam ostatnio w Barcelonie :) zapraszam na mój krótki przewodnik po tym mieście :)

      Usuń

Wybaczcie za weryfikację obrazkową, ale dostaję niezliczoną liczbę spamu.