Madryt! Gauranga i co zjeść, gdy nie ma co zjeść

Kolejny post o Madrycie ukazuje się niemal miesiąc po powrocie do Polski. Z tęsknotą oglądam zdjęcia i wybieram dla Was te najsmaczniejsze :)
Gauranga to mała hinduska knajpka. Jak podaje Wikipedia, Gauranga to jedno z imion Kryszny.





















































Lokal odwiedziliśmy w porze obiadowej, był pełen. W pozostałych wegetariańskich/wegańskich knajpach zazwyczaj był pozajmowany jeden stolik, tu natrafiliśmy na jeden wolny. Wnętrze jest zaciemnione, dominuje wiele złotych dodatków, poduszek typowych dla hinduskiej kultury. Jest też ołtarzyk.

















































Widok z okna.


























































W restauracji było jedno menu, każdy otrzymuje ten sam zestaw dań. Trochę obawialiśmy się, że dostaniemy to samo co pozostali goście lokalu (ser w warzywach, zabielana zupa), lecz było również dostępne menu dla wegan. Miałam wrażenie, że składane na szybko, specjalnie dla nas :) Po raz kolejny mieliśmy małe problemy ze zrozumieniem kelnera, ale udało się dogadać po angielsko-hiszpańsko-rosyjsku. Pan kelner był przemiłym Rosjaninem i życzył nam smacznego po polsku ;)






















































Na sam początek otrzymaliśmy napój brzoskwiniowy, który jest wliczony w cenę posiłku. Po chwili zajadaliśmy się pysznym gazpacho.

Na talerzu rozmaitości znajdowała się paella z warzywami, placki z cukinii, sejtan w ostrym sosie i sałatka. Wszystko było pyszne!






























































Na deser tego dnia z wegańskich ciast był biszkopt kokosowy i drugi z gruszką. Oczywiście w cenie posiłku. Obydwa ciasta były bardzo dobre. Szokiem była dla mnie cena. Za napój, gazpacho, danie główne i ciasto zapłaciliśmy 7,50 euro na osobę. To strasznie mało w porównaniu do innych miejsc. Jeśli będziecie mieli okazję zawitać do stolicy Hiszpanii, to nie pomińcie Gaurangi.

Gauranga Transcendental Food profil na FB

Happy Cow

Adres

Angosta de los Mancebos 6
Madrid, Spain


W niemal każdej "tradycyjnej" restauracji, knajpce znajdzie się coś dla wegan. Może być to wcześniej wspomniane gazpacho. Trzeba jedynie dopytać o dodatki. Gazpacho, które ma jaśniejszy kolor zazwyczaj miksowane jest razem z bułką.
























Kolejnym daniem figurującym w przystawkach (tapas) będą niezawodne ziemniaczki. Patatas bravas są wszędzie.
To usmażone ziemniaki pocięte w talarki lub inne kształty z sosem pomidorowym lub paprykowym z dodatkiem wędzonej papryki. Warto zwrócić uwagę na sos, może się zdarzyć że jest zabielony lub polany dodatkową śmietaną lub czymś innym.






















































Ciężko jest o deser, chyba że będą to same owoce. Proponuję coś innego :)
Wino połączone z tamtejszą oranżadą zwaną Casera i kostkami lodu.
Niech żyje Calimocho!














































Komentarze

  1. Wiele osób zachwyca się nadmiernie Barceloną (mi akurat tam nie udało się dobrze zjeść), ale prawda jest taka że jak chce się zobaczyć dobrze pożenioną tradycję z nowoczesnocią to właśnie Madryt, San Sebastian i Granada. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://zostalamweganka.blogspot.com/2014/07/blog-post.html byłam ostatnio w Barcelonie :) zapraszam na mój krótki przewodnik po tym mieście :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Wybaczcie za weryfikację obrazkową, ale dostaję niezliczoną liczbę spamu.