sobota, 25 stycznia 2014

Kraków po raz drugi - Nova Krova

Dziś po raz drugi w tym miesiącu odwiedziłam Kraków i Novą Krovę. Tym razem do burgera zamówiłam frytki z warzyw i sałatkę oraz rozgrzewający napój imbirowy. Wszystko było pyszne, oprócz... wiecie czego ;)
Odwiedziłam również Cafe Młynek, gdzie za mleko sojowe do kawy dopłaca się 3,50 zł. Dużo za dużo.






























8 komentarzy:

  1. 3.50 za mleko sojowe, dajmy na to, 50ml? Przesada! Za tyle w Niemczech kupuję cały litr. Ale ten burger wygląda naprawdę świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zbulwersowałam taką dopłatą za mleko...

      Usuń
    2. Ja za 3,50 dokupuję sobie mały kartonik Alrpo 250ml, żeby sobie wlać do kawy, resztę wypija oddzielnie- i i tak uważam, że to już za dużo!

      Usuń
    3. Nie dość, że płaci się za mleko krowie, bo nie odejmują go od ceny, to jeszcze trzeba dopłacić i to ile. Teraz przynajmniej wiem, gdzie nie chodzić.
      Te małe Alpro to nawet można znaleźć trochę taniej :)

      Usuń
  2. mniammm ale pycha ten burgerek:D

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedy będę w Krakowie chętnie odwiedzę to miejsce :) apetycznie wygląda, więc na pewno i smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. moim zdaniem nova krova ostatnio bardzo się popsuła. Może jak wiele lokali po starcie zaczynają ciąć koszty, zmieniać kucharzy na gorszych? Ostatnio jedzone kotlety wrzywne były niesmaczne, a ziemniaki niedogotowane. Kolega jadł seitan burgera i poprzedni taki gulaszowaty BBQ dużo bardziej mu smakował, ten był gumiasty, a dodatków i sosu mało. Chyba wrócimy na stałe do Glonojada, bo ta knajpa przynajmniej trzyma poziom. Wrap z falaflem (nie tak suchym jak w krowie) zawsze dobry i nie można tak wydać kasy jak w Novej Krovie i się zawieść.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! Byłam wczoraj w sobotę właśnie w Novej Krovie. Czytałam ich wpis o zmianach, dosyć chaotyczny i nie mówiący wprost co się stało. Ale odwiedziłam ponownie lokal z nadzieją na dobrego burgera. Strasznie się rozczarowałam. Zamówiłam Novaka, bo jeszcze nigdy nie jadłam, dostałam spalonego burgera, miejscami dosłownie czarnego zatopionego w sosie musztardowym. Nie czułam niczego więcej oprócz musztardy. Nie wiem po co były wszystkie dodatki, równie dobrze mogłam jeść musztardę łyżeczką prosto ze słoika i wyszłoby na to samo. Bułki i wielkość burgera też się zmieniły. Są wysokie i twarde, nie rozwalają się, ale chyba wolałam te wcześniejsze... Mojemu chłopakowi, który zamówił falafela również nie smakowało. Wcześniej było lepiej.

      Usuń

Wybaczcie za weryfikację obrazkową, ale dostaję niezliczoną liczbę spamu.