Dyniowe curry z ciecierzycą i szpinakiem

Na zewnątrz robi się coraz chłodniej, liście pomału spadają z drzew. Ubiegły weekend spędziłam zwiedzając Szczeliniec Wielki i Błędne Skały. Te miejsca były na mojej jesiennej liście życzeń i choć widziałam je drugi raz, były tak samo zjawiskowe jak za pierwszym. Co ciekawe, w schronisku na Szczelińcu dostępne są wegańskie dania, w tym roku widniał gulasz wegański i pęczak z warzywami. Trzy lata temu jadłam tam risotto z porem i pieczarkami. Bardzo mnie cieszy, że opcje roślinne zostają w menu. Jeśli macie ochotę na kilka zdjęć z wycieczki, zapraszam na mojego Instagrama.

Do wykonania poniższego curry użyłam surowej dyni. Jeśli masz ochotę możesz użyć upieczonej. Skróć wtedy czas gotowania dyni. Curry nie jest ostre, jego ostrość zależy między innymi od składu pasty curry, a moja jest bardzo łagodna. Oprócz pasty użyłam jedynie kurkumy i czosnku. Smak dyni mi wystarcza. Oczywiście możecie dodać na przykład imbir i ostrą paprykę.

Miska curry i lecimy pod kocyk!



Składniki
dla 3-5 osób

1 mała dynia lub 1/2 dużej
500 g ugotowanej ciecierzycy
2 czerwone papryki
2 ząbki czosnku
3-4 garście świeżego szpinaku
200 ml tłustego mleka kokosowego (użyłam 2 łyżek sproszkowanego mleka)
2 łyżki żółtej pasty curry
1 łyżka oleju kokosowego
1 łyżeczka kurkumy
sól, pieprz



Do dzieła!

Dynię obieramy i kroimy w kostkę. Jeśli jest upieczona - zdejmujemy skórkę. W większym garnku podsmażamy na oleju kokosowym posiekany czosnek z dodatkiem pasty curry. Dodajemy dynię, dolewamy 1/2 szklanki wody i dusimy pod przykryciem przez 10 minut. Jeśli dynia jest upieczona lub dobrze się rozpada, zostawiamy w takim stanie, natomiast można ją również na tym etapie zblenować.

Z papryki pozbywamy się pestek, kroimy i dodajemy do dyni. Dodajemy również ciecierzycę, kurkumę oraz mleko kokosowe, mieszamy i dusimy przez 10-15 minut. Jeśli curry jest za gęste, można dodać trochę wody.
Solimy, doprawiamy pieprzem. Jemy solo lub z ryżem.

Na ostatnim zdjęciu mam pomocnika ❤





Komentarze